Jest wiele rzeczy na tym świecie, które zostały opisane jako "niezniszczalne". AK-47. Nokia 3310. Karaluch. No i jest jeszcze Lada. Samochód, który nie tyle odmawia zwinięcia palców u nóg, co uparcie kontynuuje istnienie z czystej socjalistycznej zasady. Trochę jak Jeremy Corbyn.

Lada (lub Zhiguli, jak nazywa się ją w Rosji) rozpoczęła swoje życie w latach 70-tych. Była to odpowiedź Związku Radzieckiego na pytanie, którego nikt nie pamięta: "Co by się stało, gdybyśmy wzięli włoski samochód rodzinny, wyssali z niego całą radość, uformowali go z puszek po peklowanej wołowinie i wysłali w świat z hamulcami wzorowanymi na samochodzie Flintstonów?". I tak narodziła się Lada. Tak naprawdę był to Fiat 124, który został porwany, przesłuchiwany i indoktrynowany przez Biuro Polityczne, aż do usunięcia wszelkich śladów włoskiego stylu (którego było bardzo mało).

Fiat zaprojektował oryginalnego 124 do jazdy po słonecznych placach, podczas gdy mężczyzna o imieniu Lorenzo mógł flirtować z kobietą o imieniu Sofia w modnej kawiarni. Z kolei Zhiguli został zaprojektowany z myślą o drogach, które tak naprawdę wcale nie były drogami, ale zamarzniętym błotem, które niejasno zmierzało w kierunku wioski z jedną krową, pół tuzinem Babuszek (o łącznym wieku 2022 lat) i samotnym sklepem, który sprzedaje tylko marynowaną rzepę i jajka.

Stylizacja: Pudełko z kilkoma innymi przykręconymi pudełkami

Jeśli kiedykolwiek zastanawiałeś się, co by się stało, gdyby szafka na dokumenty i szafa spłodziły potomstwo. Panie i panowie, oto Zhiguli. Wystarczy spojrzeć na niego z boku, by zobaczyć nijakość. Prosta, nieprzerwana ściana tlenku żelaza, gdzie krzywe zostały prawdopodobnie zakazane. Projektanci nie tracili czasu na nudną aerodynamikę. A jednak, na swój sposób, jego pudełkowatość ma pewien urok. Nie elegancję. Nie piękno. Ale urok, w tym sensie, że psy z jednym okiem i brakującą kończyną są urocze.

Wydajność? Tak, w teorii

Jeśli chcemy mówić o mocy, musimy wyobrazić sobie najmniejszego, najbardziej leniwego osła na świecie. Nie ma tu koni pełnej krwi, ale co więcej, kilka świszczących starych mułów, które kaszlą całkiem sporo. Wczesne samochody serii 1200 produkowały od 58 do 64 koni mechanicznych, co w dzisiejszych pieniądzach jest mniej więcej tym, co osiąga średniej wielkości dmuchawa do liści. Od zera do sześćdziesięciu? Może? Pod warunkiem, że masz silny wiatr w plecy, nachylenie stoku i ciężar oczekiwań po swojej stronie. Prędkość maksymalna? Ujmijmy to w ten sposób, nie będziemy nikogo wyprzedzać, chyba że się zepsuje. W rzeczywistości pasażerowie Zhiguli osiągnęli coś w rodzaju filozofii

filozoficzne oświecenie, podróżując tak wolno, że mogli kontemplować wszystkie tajemnice wszechświata, zanim dotarli do celu. Mimo to komunistyczni inżynierowie upierali się, że nie musi być szybki. Musiał się tylko poruszać. I pod tym względem Zhiguli wygrywa.

Obsługa: Więcej rolek niż w szwajcarskiej piekarni Prowadzenie Zhiguli przypomina trochę kierowanie kanapą, którą ktoś wyważył na czterech kółkach wózka sklepowego. Pochyla się, chwieje, a na zakrętach sprawia wyraźne wrażenie, że wolałby być gdzie indziej niż chce tego kierowca.

Zawieszenie zostało zaprojektowane z myślą o wybojach wystarczająco dużych, by połknąć żywy inwentarz. Dlatego na płaskich drogach odbija się jak maluch po sześciu puszkach coli. Przy prędkości (czyli powyżej 35 km/h) Zhiguli zaczyna delikatnie kołysać się na boki niczym pijany wujek na przyjęciu weselnym. Układ kierowniczy nie zapewnia absolutnie żadnego sprzężenia zwrotnego - nyet! Jeśli przekręcisz kierownicę, samochód po prostu myśli o zmianie kierunku; może się zgodzić, ale może też nie. Tak naprawdę nie prowadzisz Zhiguli, tylko z nim negocjujesz.

Wnętrze: Radziecki luksus

Ostrożnie otwieramy drzwi, ponieważ zawiasy nie są mocnym punktem, ani w ogóle nie są mocne - kropka. Wchodzimy do środka i wita nas kolekcja plastików tak kruchych, że deski rozdzielcze British Leyland z lat 70. wydają się być wyrzeźbione z litego mahoniu. Fotele są twarde, naprawdę twarde. Po godzinie spędzonej za kierownicą nasze kręgosłupy będą nadszarpnięte tak samo, jak nasze wypełnienia. Deska rozdzielcza jest arcydziełem minimalistycznego designu, w tym sensie, że w Związku Radzieckim brakowało prawie wszystkiego, w tym przełączników. Tak, masz prędkościomierz i wskaźnik paliwa, które po prostu wypluwają skandaliczną propagandę. Światła ostrzegawcze świecą się na stałe. Jeśli któraś z nich zgaśnie, to nie dlatego, że problem został naprawiony, ale dlatego, że przepaliła się żarówka.

Kredyty: Zdjęcie dostarczone;

Klimatyzacja? Nie bądź śmieszny. Zamiast tego otwierasz okno. Ogrzewanie? Tak, teoretycznie, ale działa bardziej jak słaby ciepły powiew generowany przez kogoś z nieświeżym oddechem delikatnie oddychającego przez otwory wentylacyjne.

Niezawodność? Jest dziwnie dobra, ale z niewłaściwych powodów

A teraz sprytny fragment. Ponieważ Zhiguli jest zbudowany jak traktor ubrany w niemodny garnitur do spodni; prawie nic w nim nie jest na tyle skomplikowane, aby mogło się katastrofalnie zepsuć. Żadnych komputerów ani elektroniki.

Połowę samochodu można naprawić za pomocą młotka, a drugą połowę za pomocą innego młotka. Jeśli coś się zepsuje (a zepsuje się), możesz to naprawić natychmiast, gdziekolwiek jesteś. Rosyjscy właściciele stali się niezwykle biegli w przydrożnych naprawach bieżących, zdolni do demontażu i odbudowy silnika przy użyciu jedynie klucza, bochenka chleba i czystego uporu. Dostępność części nigdy nie stanowiła problemu, ponieważ każdy inny samochód był w zasadzie taki sam. To była motoryzacyjna homogenizacja na maoistowską skalę; szary garnitur na kołach. I w pewnym sensie ma to sens, jeśli się nad tym zastanowić.

Kulturowa ikona

Pomimo swoich dziwactw, wad i podobieństwa do lodówki w depresji, Zhiguli jest powszechnie kochany. Był to pierwszy samochód, jaki posiadało wiele radzieckich rodzin. Przewoził przyjęcia weselne, bagaże wakacyjne, żywy inwentarz, a czasami wszystkie trzy naraz. Reprezentował wolność, możliwość podróżowania bez konieczności uzyskania pozwolenia od mężczyzny z wąsami i zbyt dużym kapeluszem. Poza Rosją Łady stały się obiektem żartów. Kpiliśmy z nich bezlitośnie. W Wielkiej Brytanii był to samochód, który kupowałeś, jeśli zrezygnowałeś z życia.

Dlaczego to wciąż ma znaczenie

Dziś Zhiguli przetrwało zaskakująco wiele. Nie dlatego, że są kolekcjonerskie lub piękne, ale dlatego, że nie chcą się poddać. Stał się retro, kultowy i fajny w sposób, w jaki może być tylko coś, co absolutnie nie jest fajne. W świecie, w którym nowoczesne samochody mają dwanaście komputerów nieustannie kłócących się o ciśnienie w oponach, Zhiguli jest odświeżająco szczery.

Radziecki karaluch wśród samochodów

Łada Zhiguli nigdy nie była szybka ani ładna. Obiektywnie rzecz biorąc, jest kiepska w prawie wszystkim, w czym nowoczesne samochody powinny być dobre. Ale ma serce. Ma coś w rodzaju radosnej niezniszczalności, która sprawia, że chcesz poklepać ją po zardzewiałym starym dachu. Jazda jednym z nich jest jak powrót do prostszej epoki, kiedy samochody były maszynami, a nie gadżetami.

Zhiguli jest dowodem na to, że motoryzacyjny urok nie wymaga perfekcji. Czasami wystarczą cztery koła, kuloodporny silnik i determinacja, by walczyć dalej. I z tego powodu, co niewiarygodne, raczej je lubię.