Prawie zawsze mówimy o cenach domów, kredytach mieszkaniowych, inwestorach zagranicznych, podatkach czy kolejnych działaniach mających na celu zwiększenie podaży. Wszystkie te kwestie są ważne, ale stanowią jedynie część znacznie bardziej złożonej rzeczywistości. W ciągu ostatnich dwóch dekad portugalski rynek nieruchomości uległ głębokim zmianom, jednak nadal analizujemy go przy użyciu tych samych narzędzi i argumentów, co w przeszłości. Być może jedną z najciekawszych obserwacji, z jakimi ostatnio się spotkałem, sformułowali założyciele firmy Bazalto, stwierdzając, że rynek uległ instytucjonalizacji. To pozornie proste stwierdzenie, ale wyjaśnia ogromną transformację.
Przez wiele lat rynek nieruchomości był zdominowany przez małych deweloperów, prywatnych inwestorów i firmy rodzinne. Dzisiaj mamy do czynienia z funduszami instytucjonalnymi, family office, międzynarodowymi platformami inwestycyjnymi, wyspecjalizowanymi firmami, operatorami logistycznymi, projektami typu „build-to-rent”, akademikami, domami spokojnej starości oraz nową generacją inwestorów, którzy patrzą na Portugalię w zupełnie inny sposób.
Jednocześnie całkowicie zmieniła się sama rola rynku nieruchomości w gospodarce. Przez dziesięciolecia postrzegaliśmy ten sektor jako konsekwencję wzrostu gospodarczego. Dzisiaj zaczyna dziać się dokładnie odwrotnie. To gospodarka w coraz większym stopniu zależy od rynku nieruchomości. Ilekroć piszę o centrach danych, sztucznej inteligencji, przemyśle, gospodarce kosmicznej, obronności, logistyce czy energii odnawialnej, nieuchronnie wracam do tego samego punktu: wszystkie te działania wymagają gruntów, energii, infrastruktury, planowania przestrzennego, pozwoleń oraz mieszkań dla pracowników. Kiedy międzynarodowa firma decyduje się na utworzenie fabryki, centrum technologicznego lub platformy logistycznej w Portugalii, nie pyta już tylko o to, ile kosztuje grunt lub jakie jest obciążenie podatkowe. Pyta, czy dostępna jest energia, czy istnieje infrastruktura transportowa, szkoły, szpitale, mieszkania dla pracowników, a przede wszystkim – ile czasu zajmie uruchomienie projektu. Inwestycje nie wybierają już wyłącznie krajów. Zaczęły wybierać ekosystemy.
Właśnie w tym zakresie uważam, że debata publiczna utknęła w przeszłości. Nadal nadmiernie skupiamy się na kupnie i sprzedaży domów, podczas gdy powinniśmy rozmawiać o nieruchomościach jako o strategicznej infrastrukturze portugalskiej gospodarki. Mieszkalnictwo oczywiście nadal będzie priorytetem, ale nie wystarczy już patrzeć na ten sektor wyłącznie przez pryzmat ceny za metr kwadratowy czy zmian stóp procentowych. Dzisiaj nieruchomości mają bezpośredni wpływ na zdolność kraju do przyciągania przemysłu, rozwoju technologii, wzrostu w gospodarce cyfrowej, rozbudowy logistyki, produkcji energii czy tworzenia wykwalifikowanych miejsc pracy. Bez przygotowanych terenów nie ma fabryk. Bez energii nie ma centrów danych. Bez mieszkań nie ma talentów. Bez planowania przestrzennego nie ma inwestycji. A bez inwestycji trudno będzie osiągnąć zrównoważony wzrost gospodarczy.
My, specjaliści z tej branży, musimy również wykazać się pewną dozą samokrytycyzmu. Zbyt długo mówiliśmy o nieruchomościach wyłącznie w kontekście transakcji, cen czy trendów na rynku mieszkaniowym. Tymczasem sektor ten stał się znacznie bardziej wszechstronny. Dzisiaj mowa jest o konkurencyjności, zrównoważonym rozwoju, mobilności, innowacjach i rozwoju regionalnym. Mowa jest o zdolności Portugalii do reagowania na wyzwania nowej gospodarki oraz do tworzenia warunków, dzięki którym krajowe i międzynarodowe firmy będą wybierać nasz kraj jako miejsce inwestycji.
Być może nadszedł czas, aby przestać postrzegać rynek nieruchomości wyłącznie jako rynek. Rynek nieruchomości stał się jedną z głównych platform, na których budowana jest przyszłość gospodarcza Portugalii. I dopóki będziemy nadal dyskutować o tym sektorze w oparciu o wizję sprzed dwudziestu lat, będziemy tracić okazję do zrozumienia prawdziwej roli, jaką odgrywa on w rozwoju kraju. Ponieważ nieruchomości nie są już tylko przedmiotem inwestycji. W coraz większym stopniu stanowią one strategiczną infrastrukturę dla krajowej konkurencyjności. I być może właśnie dlatego debata na ten temat również musi ewoluować.








Follow us on social media