Projekt ten znajduje się w niewielkiej odległości od ogromnej tamy w Castelo do Bode, która została zbudowana w 1951 roku w celu spiętrzenia wód rzeki Zêzere na odcinku o długości 60 km w kierunku północnym. Głównymi celami były: (a) zapewnienie źródła energii wodnej, (b) zaspokojenie zapotrzebowania na wodę pitną dla 2,5 miliona mieszkańców zamieszkujących tereny na południu, aż po aglomerację Lizbony, oraz (c) wsparcie nawadniania upraw na żyznych glebach regionu centralnego.
W ciągu następnych czterdziestu lat ogromne piękno zalanej doliny przyciągało turystów z innych regionów Portugalii, którzy rozkoszowali się kąpielami, pływaniem łódką i wędkowaniem w krystalicznie czystych wodach. Niektórzy z zamożniejszych nabywali lub wynajmowali domy wzdłuż brzegów, jednak możliwość ta była ograniczona przez surowe przepisy, które zezwalały na budowę wyłącznie w wyznaczonych strefach położonych powyżej 35 metrów od najwyższego poziomu wody oraz nakładały warunki ograniczające projekt i materiały do tych o charakterze narodowym.
W latach 90. XX wieku ten uroczy i nieco tajemniczy skarb narodowy stał się znany w kręgach turystycznych i przyciągnął propozycje od operatorów, którzy byli zbulwersowani brakiem hoteli i zakwaterowania. Niektórzy z nich podjęli próbę renowacji estalagens (zajazdów), takich jak Ilha de Lombo, Lago Azul i Vale de Ursa, podczas gdy niektóre nowe projekty graniczyły z fantazją, np. szwajcarskie kolejki linowe i holenderskie helikoptery łączące ośrodki wypoczynkowe w stylu amerykańskim, prefabrykowana replika zamku Almourol jako sceneria dla średniowiecznych bankietów i turniejów rycerskich oraz wycieczki łodzią z przeszklonym dnem, umożliwiające nurkom zwiedzanie podwodnych ruin.
Pomysł utworzenia ekoresortu Vale Paraiso pojawił się po raz pierwszy w 2004 roku, kiedy to portugalscy przedsiębiorcy zapewnili sobie opcję zakupu ponad 53 hektarów lasu, który zajmował grzbiet cypla po stronie jeziora należącej do gminy Tomar. Projekt uzyskał poparcie władz tej gminy, które zgodziły się współpracować w zakresie zapewnienia usług związanych z kanalizacją, elektrycznością i drogami.
Postępy były niewielkie aż do roku 2015, kiedy to wstępna procedura środowiskowa weszła na etap regulacyjny wraz z całkowicie zrestrukturyzowanym projektem popartym studiami wykonalności ekonomicznej. Projekt ten przewidywał łączną pojemność 190 jednostek mieszkalnych – willi, kamienic i apartamentów – zajmujących powierzchnię 30 000 m², otoczonych terenem zielonym o powierzchni prawie 90 000 m². Obiekty te miały obsługiwać miniaturowy port z prywatną mariną, centrum handlowym i terenami sportowymi. W późniejszym terminie dodano klinikę i szkołę.
Aby przyciągnąć globalnych inwestorów i menedżerów ośrodków wypoczynkowych, przygotowano profesjonalną prezentację wideo zawierającą wirtualne modele 3D. Przedstawiały one niektóre nieruchomości w modernistycznym „stylu ekologicznym” z ogrodowymi dachami i bogatą roślinnością. Można by wybaczyć porównanie tego projektu do scenerii stworzonej na potrzeby filmu science fiction „Wehikuł czasu” z 1960 roku, który przedstawiał wioskę (spiżarnię) zamieszkaną przez młodych wegetarian, Eloi, którzy mieli zostać pożarci przez podziemnych (wodnych?) Morloków.
Jednak ta iluzoryczna aluzja nie zniechęciła wielu zamożnych obcokrajowców, którzy byli przekonani, że jest to doskonała okazja, by dołączyć do „listy oczekujących”, wpłacając znaczną, bezzwrotną zaliczkę, którą mogliby sprzedać – być może z zyskiem – gdyby zechcieli wycofać się z udziału w tym kapitalistycznym przedsięwzięciu.
Założenia, że sukces projektu był zapewniony, zostały zburzone przez uświadomienie sobie, że znacznie opóźniony plan zagospodarowania przestrzennego (Plano de Ordenamento) zakazuje budowy tak dużych kompleksów turystycznych na całym odcinku rzeki Albufeira. To postawiłoby deweloperów w nie do pozazdroszczenia sytuacji, w której ich projekt zostałby zamrożony na czas toczących się niekończących się odwołań prawnych.
Powrót do złotej epoki XX wieku jest oczywiście niemożliwy, ale ochrona „skarbu narodowego” to polityka, z którą zgodziłaby się większość lokalnej społeczności.








Follow us on social media