Nie mam tu na myśli jakiegoś pradawnego modelu o poziomie wyrafinowania rodem z epoki rolniczej. No wiecie, takich z kierownicami wielkości talerzy obiadowych i wnętrzem, z którego wyraźnie czuć było zapach mokrego psa.

Mówię o Range Roverze L322, tej wspaniałej, o kanciastych liniach maszynie trzeciej generacji, która pojawiła się na rynku już w 2002 roku i z łatwością ugruntowała swoją pozycję jako jeden z najbardziej dopracowanych samochodów luksusowych, jakie kiedykolwiek wyprodukowano w Wielkiej Brytanii. Był to również, co całkiem trafne, samochód ulubiony przez królową Elżbietę II. I jest ku temu powód.


Widzicie, królowa rozumiała Range Rovera w sposób, którego wielu współczesnych nabywców luksusowych SUV-ów być może nie rozumie. Dla Jej Królewskiej Mości nigdy nie chodziło o to, by pokazywać się, jeżdżąc czymś drogim. Jako królowa Anglii raczej nie czuła potrzeby niczego udowadniania, prawda? Skłaniam się raczej ku przekonaniu, że chodziło jej o posiadanie pojazdu, który naprawdę spełniał swoje zadanie. Od przejeżdżania przez błotniste pola, przez pokonywanie wiejskich dróg, holowanie przyczepy do przewozu koni, a nawet przewożenie królewskiego dobytku z Balmoral do Pałacu Buckingham – królowa potrafiła rozpoznać dobry samochód, gdy tylko go zobaczyła.

Obejrzyj cały film tutaj 👇👇👇


Wyrafinowana konstrukcja

Związki rodziny królewskiej z marką Land Rover sięgają dawnych czasów. Jednak model L322 stanowił coś szczególnie interesującego. Mamy tu do czynienia z Range Roverem, który był znacznie bardziej wyrafinowany niż jego poprzednicy, zachowując jednocześnie podstawowe cechy, dzięki którym oryginalny model odniósł tak wielki sukces. Był luksusowy, ale nie wulgarny, i imponujący, ale nie wyglądał śmiesznie.

Model L322 został początkowo zaprojektowany, gdy firma znajdowała się pod zarządem BMW (projekt L30). Prace te trwały jeszcze przed sprzedażą marki Land Rover przez BMW firmie Ford w 2000 roku. Powstały w ten sposób samochód, wprowadzony na rynek w 2002 roku, był wyposażony w silniki BMW i wykazywał znaczny wpływ inżynierii BMW, co wyjaśnia wiele rzeczy. Wczesne modele były wyposażone w benzynowy silnik BMW V8 o pojemności 4,4 litra lub rzędowy silnik wysokoprężny BMW o pojemności 3,0 litrów. Później, już pod skrzydłami Forda, pojawiły się silniki V8S pochodzące od Jaguara (wówczas Jaguar również należał do Forda). Gama silników V8 firmy Jaguar obejmowała wersje benzynowe z doładowaniem, a nawet płynnie pracujący silnik wysokoprężny V8 firmy Ford/Jaguar. Wraz z wprowadzeniem 8-biegowej automatycznej skrzyni biegów model L322 znacznie ewoluował.

Był to samochód, który nie wymagał pomocy działu IT, aby kierowcy mogli zrozumieć, jak faktycznie działają jego funkcje. Mimo że model L322 pojawił się w czasach, gdy samochody zaczynały stawać się komputerami na kołach, uniknął on absurdalnych przesadzeń związanej z motoryzacyjną nowoczesnością. Chociaż model L322 nie był do końca analogowy w tradycyjnym sensie, był wyposażony w takie elementy, jak elektroniczne zawieszenie pneumatyczne, zaawansowane systemy napędu na cztery koła, elektroniczna kontrola trakcji, nowoczesny system nawigacji, a także kilka dość zaawansowanych gadżetów z zakresu infotainmentu. Jednak w porównaniu z dzisiejszą ofertą nadal jest to cudownie prosty w obsłudze pojazd. Na desce rozdzielczej nie dominują gigantyczne tablety, a irytujące podmenu nie ukrywają takich funkcji jak podgrzewanie siedzeń. Nadal sprawia wrażenie prawdziwego samochodu, a nie konsoli PlayStation.

Kolejną wielką zaletą modelu L322 jest to, że nigdy nie był on kompromisem. BMW X5 jest doskonałe, Porsche Cayenne potrafi być zadziwiająco szybkie, a Mercedes-Benz GLE jest bardzo wszechstronny, ale Range Rover zawsze miał nieco inną koncepcję. Został zaprojektowany tak, by być wyjątkowo dobrym praktycznie we wszystkim. Na tym polega jego magia.

Kultura inżynierii

Model L322 to nie tylko środek transportu. Ma charakter. Słychać go w silniku V8, czuć w imponującej pozycji za kierownicą i widać w tej niezwykłej, wyprostowanej sylwetce. Ale czy był to ostatni z prawdziwych Range Roverów?

Kolejny model, L405, był technicznie wspaniały. Był lżejszy, bardziej wyrafinowany, znacznie bardziej wydajny i dosłownie przepełniony technologią. A co z najnowszym Range Roverem? Cóż, to po prostu niesamowity produkt luksusowy. Nie trzeba nic więcej dodawać. Jednak model L322 wydaje się zajmować coś w rodzaju idealnego punktu równowagi. Jest wystarczająco nowoczesny, by być prawdziwie luksusowym, a jednocześnie na tyle stary, by zachować pozory mechanicznej prostoty.

Model L322 stanowił fascynujące połączenie kultur inżynieryjnych. Został zaprojektowany pod egidą BMW, wprowadzony na rynek w okresie przejścia pod skrzydła Forda, a następnie wyposażony w silniki benzynowe pochodzące od Jaguara oraz technologię silników wysokoprężnych Forda i Jaguara. Była to w istocie jeżdżąca lekcja historii pokazująca niezwykłą zdolność brytyjskiego przemysłu motoryzacyjnego do przetrwania, będąc własnością wszystkich oprócz samego siebie.


Oczywiście staram się nie idealizować modelu L322 zbytnio. W końcu to Land Rover. Miał więc swoje słabe strony. Zaniedbany L322 może pochłaniać pieniądze z zapałem godnym nadgorliwego zwycięzcy na loterii. Zawieszenie pneumatyczne prawie na pewno będzie wymagało uwagi, a elektronika z pewnością może sprawiać kłopoty. To ciężki samochód, więc mocno obciąża takie elementy jak tuleje, hamulce i opony. Sprężarki, skrzynie biegów i inne podzespoły również mogą stać się kosztownym hobby. Przewodnik po samochodach używanych magazynu „Autocar” w godny podziwu sposób otwarcie mówi o konieczności posiadania pełnej historii serwisowej i przeprowadzenia odpowiedniego przeglądu, zanim ktokolwiek w ogóle rozważy zakup jednego z tych pojazdów. Model L322 powstał w czasach, gdy producenci byli jeszcze gotowi włożyć w pojazd niezwykłą ilość pracy inżynieryjnej. W rezultacie powstał samochód ciężki, skomplikowany i potencjalnie bardzo kosztowny w utrzymaniu. Jednak dobrze utrzymane egzemplarze nadal mogą stanowić znakomitą propozycję, i właśnie dlatego ich wartość faktycznie rośnie.

Dostojny środek transportu

Przez lata model L322 dzielił klasyczny los drogich używanych samochodów luksusowych.

Zamożni ludzie kupowali je jako nowe i regularnie serwisowali. Potem stawały się tanimi gruchotami, które z powodu zaniedbań i złej konserwacji często działały nieprawidłowo. Nabywcy wiedzieli, że te samochody mogą łatwo stać się bezdennymi studniami pieniędzy. W końcu pierwotnie kosztowały więcej niż przeciętny dom na przedmieściach, więc utrata wartości była drastyczna.


Ale amortyzacja w końcu się zatrzymuje. Gdy rynek osiąga dno, entuzjaści zaczynają patrzeć w górę. Zaczynają szukać wyjątkowych samochodów. Egzemplarzy z niskim przebiegiem, w oryginalnym stanie, z nienaruszonym wnętrzem. Być może w rzadkich kolorach z ekskluzywnej serii „Autobiography” firmy Land Rover. Samochody z pełną historią i bez podejrzanych luk w książce serwisowej spełniały te wymagania.

Uważam, że model L322 ma jedną ogromną przewagę nad wieloma potencjalnymi przyszłymi klasykami. Nadal wygląda na drogi. Nawet teraz. Zaparkuj zniszczony egzemplarz przed supermarketem, a i tak będzie wyglądało, jakby przybyła jakaś ważna osoba. Zaparkuj egzemplarz w idealnym stanie przed luksusowym hotelem, a nikt nie będzie się zastanawiał, czy kosztował 8 000 funtów, czy 80 000 funtów. To nie lada wyczyn. Być może właśnie dlatego zamiłowanie królowej do Range Rovera ma tak wielki sens. Najwyraźniej nie interesowała się motoryzacyjną modą. Potrzebowała czegoś dostojnego. Czegoś, co mogłoby przejechać przez tereny królewskiej posiadłości w okropną pogodę, a potem pojawić się gdzie indziej, wyglądając doskonale reprezentacyjnie.

Model L322 nadal spełnia właśnie tę rolę.

Tak więc L322 nie był po prostu kolejnym luksusowym SUV-em. Uważam, że był to jeden z ostatnich wielkich Range Roverów z epoki, w której samochód mógł być niezwykle wyrafinowany, nie sprawiając wrażenia iPada z skórzanymi fotelami. To był Range Rover, a nie dodatek do stylu życia czy jeżdżący system rozrywkowy. Być może właśnie dlatego, wiele lat po zakończeniu produkcji, model L322 w końcu zyskuje uznanie, na jakie zasługuje. Królowa wiedziała, co jej się podoba, a my wszyscy dopiero nadrabiamy zaległości.