Spróbuj jednak przeżyć jeden dzień bez sprawdzania telefonu, bez kawy albo bez tej rutynowej czynności. Ludzie zawsze są od czegoś uzależnieni.

Sprawdzasz telefon, zanim jeszcze otworzysz oczy. Sięgasz po drugą kawę, bo to sprawia ci przyjemność. Przewijasz ekran długo po tym, jak wszystko, co się na nim znajduje, przestało cię interesować. Jeśli którekolwiek z tych zachowań brzmi znajomo, nie oznacza to, że brakuje ci dyscypliny, a na pewno nie jesteś w tym osamotniony. W szeroko zakrojonym przeglądzie, łączącym dane z 94 badań przeprowadzonych w 40 krajach, stwierdzono, że biorąc pod uwagę wszystkie rodzaje uzależnień behawioralnych łącznie, około jedna na dziewięć osób wykazywała wyraźne objawy kliniczne uzależnienia; liczba ta wzrosła do prawie jednej na trzy, gdy uwzględniono wyłącznie korzystanie ze smartfonów. Chociaż nie wszystkie tego typu zachowania mają charakter patologiczny, większość z nich plasuje się gdzieś na spektrum pomiędzy nawykiem a kompulsją, a sama skala tych liczb sugeruje, że uzależnienie nie jest rzadką dolegliwością ograniczoną do nielicznej grupy osób z problemami. Jest to raczej domyślny stan współczesnego życia. To, co różni się w zależności od osoby, to nie to, czy ta siła przyciągania istnieje, ale jak daleko sięga i ile ostatecznie kosztuje: dla jednej osoby jest to druga kawa, dla innej – małżeństwo, kariera lub zdrowie fizyczne. Jak daleko więc można posunąć ludzki umysł, by coś pragnął, i na ile ten dystans był kiedykolwiek naprawdę wynikiem wyboru?

System nagród, który odziedziczyliśmy

W centrum tej historii znajduje się niewielka, pradawna część mózgu zwana brzusznym obszarem nakrywkowym – skupisko komórek, które działa niczym zwiadowca, nieustannie sprawdzając, czy to, co się dzieje, jest lepsze niż oczekiwano. Gdy tylko uzna, że odpowiedź brzmi „tak”, wysyła sygnał do innego obszaru – jądra półleżącego – które zalewa mózg dopaminą, substancją chemiczną odpowiedzialną za motywację i pragnienie, i sprawia, że znów zaczynasz szukać tej samej rzeczy.

Przez większość historii ludzkości „lepsze niż oczekiwano” oznaczało pożywienie po długich poszukiwaniach, bezpieczne miejsce do spania lub przyjęcie do grupy. Dopamina nie wyewoluowała po to, by nas uszczęśliwiać. Wyewoluowała po to, byśmy zwracali uwagę i ponownie dążyli do tego, czego potrzebowaliśmy. Neurolodzy opisują to obecnie jako rozdzielenie między pragnieniem a przyjemnością: dążenie do nagrody jest regulowane przez inne obwody mózgowe niż przyjemność wynikająca z jej faktycznego otrzymania. To rozróżnienie ma ogromne znaczenie, ponieważ wyjaśnia jedną z najokrutniejszych cech uzależnienia. Osoba może nadal pragnąć czegoś z ogromną siłą długo po tym, jak przestaje to sprawiać jej jakąkolwiek rzeczywistą przyjemność. Pogoń trwa dłużej niż sama nagroda, a powyższe liczby są w pewnym sensie zapisem tego, ile takich pościgów nigdy się nie kończy.

Prymitywny mózg we współczesnym świecie

Istnieje teoria, że ten system nagród wyewoluował w warunkach niedoboru, gdzie trudno było znaleźć kalorie, nowości były rzadkością, a bodźce miały naturalne ograniczenia. W ciągu ostatniego stulecia, a zwłaszcza w ostatnich dwóch dekadach, całe branże stworzyły produkty, których jedynym zadaniem jest wyzwalanie tego pradawnego obwodu tak często i tak intensywnie, jak to tylko możliwe. Żywność wysoko przetworzona zawiera kombinacje tłuszczu, cukru i soli, które nie występują nigdzie w naturze. Kanały mediów społecznościowych działają w oparciu o nieprzewidywalne, zmienne nagrody – ta sama zasada sprawia, że tak trudno oderwać się od automatów do gry; jest to również logika stojąca za zdrapkami i zakładami online, w które obecnie gra ponad 30 000 osób w Portugalii w stopniu klasyfikowanym przez władze zdrowotne jako patologiczny. Pornografia oferuje nieograniczony strumień nowości, wykorzystując preferencję, która niegdyś sprzyjała różnorodności genetycznej w środowisku naturalnym. Sam status, mierzony liczbą polubień i obserwujących, stał się sam w sobie pętlą wzmacniającą. Nawet muzykę można zaprojektować jako algorytmicznie zoptymalizowane pętle stworzone z myślą o kompulsywnym odtwarzaniu. Nic z tego nie jest przypadkowe. Jest to wynik ogromnego wysiłku i ogromnych nakładów finansowych, poświęconych na odkrycie tego, czemu mózg nie potrafi łatwo się oprzeć.

Nie każdy popada w uzależnienie w ten sam sposób, ale każdy może się w nie popaść

Byłoby nieuczciwe twierdzić, że uzależnienie dotyka wszystkich w równym stopniu. Genetyka determinuje wrażliwość układów nagrody w mózgu danej osoby. Stres we wczesnym okresie życia, traumy i niestabilne środowisko przygotowują mózg do kompulsywnego radzenia sobie w przyszłości, a ubóstwo i izolacja jeszcze bardziej zwiększają podatność na uzależnienia, dlatego na przykład uzależnienie od zdrapek w Portugalii jest znacznie częstsze wśród osób o najniższych dochodach. Musimy jednak pamiętać, że te same mechanizmy, które wykorzystują wrażliwość na dopaminę u osób genetycznie predysponowanych, są z założenia skierowane również do wszystkich pozostałych. Dobrze przystosowana osoba dorosła, bez historii uzależnień w rodzinie, może nadal sięgać po telefon czterdzieści razy dziennie, nawet nie podejmując takiej decyzji. Branże stojące za tymi produktami nie stworzyły ich wyłącznie z myślą o osobach podatnych na uzależnienia. Stworzyły je dla nas wszystkich.

Źródło: TPN; Autor: João R. Neves;

Kiedy pragnienie przeważa nad wszystkim innym

Najdalszym punktem tej historii jest moment, w którym uzależnienie przestaje przypominać zły nawyk, a zaczyna przypominać przejęcie kontroli. W miarę jak układy nagrody ulegają nadwrażliwości, a systemy stresowe pozostają w stanie przewlekłej aktywacji, pojawia się stan, który naukowcy nazywają hiperkatyfeią: nasilony, uporczywy negatywny nastrój, który sprawia, że zwykłe życie wydaje się płaskie, a odstawienie – nie do zniesienia. W tym momencie zachowanie wynika mniej z dążenia do przyjemności, a bardziej z desperackiej chęci uniknięcia bólu. To właśnie ten mechanizm stoi za najbardziej skrajnymi przypadkami: osobą, która okrada własną rodzinę, rodzicem zaniedbującym dziecko, profesjonalistą ryzykującym karierę – wszystko po to, by zaspokoić coś, co być może już nawet nie sprawia im przyjemności. Kuszące jest postrzeganie tych zachowań jako moralnych porażek. Neurobiologia sugeruje jednak, że mamy tu do czynienia z systemem, który działa dokładnie tak, jak został zaprojektowany, w środowisku, które nigdy nie powinno było doprowadzić go tak daleko.

Czy da się to wyleczyć?

Najbardziej budującym aspektem tej historii jest to, że mózg nie jest statyczny. Badania obrazowe osób w trakcie powrotu do zdrowia wykazują rzeczywistą, mierzalną regenerację strukturalną. Poziom transporterów dopaminy, który załamuje się podczas intensywnego zażywania substancji psychoaktywnych, może powrócić do normy po roku lub dłuższym okresie abstynencji. Kontrola przedczołowa, czyli część mózgu odpowiedzialna za mówienie „nie teraz”, może zostać odbudowana przy odpowiednim wsparciu. Sama Portugalia stanowi jeden z najwyraźniejszych praktycznych przykładów tego, co można osiągnąć, traktując tę naukę poważnie. Kiedy w 2001 roku kraj ten zdekryminalizował osobiste zażywanie narkotyków i przekierował środki z kar na leczenie, liczba zgonów z powodu przedawkowania oraz przypadków przenoszenia chorób gwałtownie spadła. Nie traktowano tego jako kwestii siły woli. Traktowano to jako problem medyczny i społeczny, ponieważ właśnie na to wskazywały dowody naukowe.

Uzależnienie występuje w różnych stopniach i nie każda potrzeba zasługuje na taką samą uwagę. Trudno jednak zignorować tę tendencję: wydaje się, że każde pokolenie ma coraz więcej osób popadających w jakąś formę przewlekłego uzależnienia. W latach 70. i 80. były to heroina i inne twarde narkotyki. Dzisiaj, dla znacznie większej części społeczeństwa, jest to telefon w kieszeni. Substancja uległa zróżnicowaniu, ale system, który za tym stoi, pozostaje ten sam. Nadal wykorzystuje on nasze pradawne mechanizmy, tyle że obecnie robią to branże dysponujące coraz większą ilością danych, pieniędzy i precyzji. Być może więc prawdziwe pytanie nie brzmi: ile szkód wyrządza uzależnienie jednej osoby, ale jak długo jeszcze będziemy traktować każdą nową falę jako indywidualną porażkę, zanim poważnie przyjrzymy się systemowi, który generuje falę za falą za falą.